Logo z konkursu przepisem na…

Słyszał o tym chyba każdy. Zjawisko to ma zarówno swoich przeciwników jak i zwolenników i w zależności od tego, po której stronie sprawy się znajdujemy,  mamy o tym pewne zdanie.

 

Profesjonaliści widzą w tym psucie rynku, stawki poniżej akceptowalnego poziomu, niską jakość efektu końcowego czy powtarzalność wzornictwa. Nabywcy widzą w tym z kolei szansę na szybkie posiadanie własnego znaku, możliwość wyboru spośród dziesiątek projektów i co równie ważne, stosunkowo niewielki koszt.

Jak jest w rzeczywistości, i czy logo zakupione na portalu, gdzie dziesiątki a czasami nawet setki propozycji spływają do naszej skrzynki jest naprawdę czymś, czego powinniśmy unikać? Postaram się w tym artykule rozpatrzeć główne stanowiska i wskazać wady i zalety rozwiązań.

Kiedy logo z konkursu wydaje się być dobrym pomysłem?

 

Przede wszystkim wtedy, gdy chcesz w danym momencie zaoszczędzić pieniądze. Rozwiązania, mające na celu zbliżenie twórców i osoby szukające kreacji są relatywnie proste i tanie w użyciu. W skrócie je opisując, po założeniu konta na jednym z wielu serwisów z konkursami (gdzie możemy nabyć o wiele więcej aniżeli tylko logo) wystarczy rozpocząć wątek, określić kilka podstawowych wytycznych, ustawić wynagrodzenie i czekać na propozycje. Gdy upłynie ustalony czas, wybieramy (lub też nie) projekt, który spełnia nasze oczekiwania, oficjalnie wskazujemy zwycięzcę, płacimy i czekamy na paczkę z plikami od grafika. Proste.

Po drugie, gdy chcesz otrzymać dziesiątki a czasami nawet setki propozycji. To dużo więcej, niż otrzymasz od profesjonalisty. Może się również tak złożyć, że Twoje oczekiwania co do efektu końcowego nie są sprecyzowane. Masz pewien ogólny zamysł, opierający się np. na założeniu iż w logo powinien znaleźć się arbuz. Dla Ciebie, jako osoby zlecającej może być trudno podać więcej szczegółów i jesteś w stanie jedynie wskazać dobry kierunek, gdy już go zobaczysz. W tym wypadku zwiększenie ilości otrzymanych propozycji zwiększa jednocześnie szansę na to, że projekt bliski Twojemu wyobrażeniu pojawi się wśród nich. Lub też jedna z propozycji naprowadzi cię na tą konkretną myśl i twoja wizja nagle stanie się klarowna.

Ilościowo rzecz ujmując, to potencjalnie spora przewaga nad jednostką, w rozumieniu wolnego strzelca lub też firmy zajmującej się wizerunkiem. Osoba lub zespół projektantów może albo nie wpaść na konkretny pomysł, albo utrzymywać propozycje we właściwym dla siebie tonie. Gdy natomiast otrzymamy propozycje od powiedzmy 30 osób, wtedy zakres stylów graficznych i sposobów myślenia znacznie się zwiększa.

W końcu po trzecie, gdy zależy ci na czasie i chcesz zobaczyć pierwsze rezultaty pracy jak najprędzej, finalne logo natomiast chciałbyś otrzymać w przeciągu powiedzmy tygodnia, gdyż właśnie przygotowujesz się do kampanii reklamowej i zależy ci na posiadaniu profesjonalnego wizerunku.

Tak wygląda teoria. Do każdego z tych punktów mogę śmiało dodać „Tak, ale…”. O tym już za chwilę.

Kiedy logo z konkursu może być złym pomysłem?

 

Aby trafnie odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy w pierwszej kolejności określić samo sedno ich istnienia. Ujmując to w jednym zdaniu, po obu stronach zamysł opiera się na zasadzie zminimalizowania nakładu pracy i środków na nią przeznaczonych, przy jednoczesnej maksymalizacji korzyści z nich płynących.

Przez to uwidacznia się największa wada konkursów – pośpiech. Wpisuje się on bezpośrednio w podaną powyżej myśl, gdyż im mniejszy będzie nakład pracy, wtedy wyliczona stawka za wygraną przeliczeniu na godziny pracy będzie wyższa. To rozpala wyobraźnię, gdyż wizja zarobienia 600 zł za godzinę pracy jest kusząca. Ma to jednak wiele negatywnych skutków, jak chociażby brak przygotowania i analizy, użycie przez grafika jednego projektu dla wielu klientów, plagiaty, używanie grafik z banków zdjęć, czy w końcu niedbałe wykonanie plików wynikowych. To wszystko sprawia, że otrzymanie wartościowego rozwiązania staje się mało prawdopodobne.

Gdy chcesz aby Twoja marka stała się rozpoznawalną na tle konkurencji a jej wizerunek nie stanowił kalki czegoś co już istnieje na rynku – wtedy należy zdecydować się na dedykowane rozwiązanie.

W innym przypadku ryzykujesz otrzymanie metki „podróbka” lub „niska jakość”. To chyba najkrótsza i najskuteczniejsza metoda na skuteczne uziemienie swojej działalności i ograniczenie własnego potencjału.

Ktoś może zapytać:
– „Ale dlaczego, logo jest tylko logo, co nie?”

 

Podobnie tak jak „Maluch” i Rolls – obie te rzeczy przypiszemy do kategorii samochodów. I jednym i drugim powinieneś móc przemieścić się z punktu A do punktu B. Kwestia jest taka, ile czasu będzie trwała taka podróż, jak będzie przebiegać, czy w trakcie podróży osiągniesz to co chciałeś i czy w ogóle będzie miała swój pozytywny finał.

Gdy zamierzasz dotrzeć do określonej grupy docelowej koniecznością jest pokazanie, że mówisz tym samym językiem co oni. Powinieneś zrozumieć swoją grupę, znać ich motywacje, pragnienia i problemy, zaoferować stosowną do tego usługę i/lub produkt a następnie odpowiednio i celnie to zakomunikować. Nie tylko poprzez logo, ale poprzez tworzenie całości wizerunku.

Logo z konkursu, które pomija proces zbierania informacji o grupie docelowej, nie jest w stanie trafnie do niej przemawiać. Odbywa się to na zasadzie metody chybił-trafił. Czasem nazwa firmy jest na tyle powiązana z jej działalnością, że udaje się stworzyć błyskotliwy znak. Najczęściej jako propozycje prezentowane są abstrakcyjne kreacje, do których po dodaniu nazwy podmienia się kolory, w efekcie czego otrzymujemy symbol mogący symbolizować dowolną działalność a przez to słaby w swoim przekazie.

Ponadto, projekt wystawiany w konkursie, nie jest obarczony żadnymi restrykcjami w kwestii ponownego jego użycia w przypadku braku wygranej. Tak więc propozycja przedstawiona dla doradcy finansowego po zmianie nazwy pod symbolem i adaptacji barw względem nowych wymagań w chwilę staje się propozycją dla instruktora jogi.

Co jeszcze może pójść nie tak?

 

W tym momencie właśnie pojawiają się odpowiedzi „Tak, ale…” z początku tego artykułu.

Po pierwsze aspekt finansowy. Początkowy nakład pieniężny jest dużo mniejszy niż ten, o którym mowa będzie w przypadku profesjonalisty. To uczucie jednak znika, gdy tak przygotowane logo trzeba poddać dalszej obróbce aby wykorzystać je np. na plakacie. Od czasu do czasu otrzymuję od klientów pliki z konkursu, z którymi niestety niewiele jestem w stanie zrobić oprócz ich ponownego narysowania od podstaw.

Dwa najczęstsze przypadki błędów to dostarczenie jako logo pliku jpg w niskiej rozdzielczości, lub pliki z linkowaniem na dysk osoby projektującej, bez osadzonych obiektów. Czyli wszystko tak naprawdę poprawnie wyświetla się tylko u tego, kto logo tworzył. Trafił się kiedyś również przypadek znaku zaprojektowanego w Wordzie. Bywają również pliki przygotowane w tak fatalny sposób, że praktycznie uniemożliwiają ich wykorzystanie w druku. Konieczne jest wtedy odtworzenie takiego logo lub przywrócenie go do stanu używalności, co oczywiście ma swoje odzwierciedlenie w spędzonym nad projektem czasie i co za tym idzie – kwocie na fakturze, oczywiście za zgodą i wiedzą zlecającego.

Idźmy dalej – ma być również szybko. Gdy rozpoczynasz konkurs, pierwsze propozycje mogą pojawić się w twojej skrzynce już tego samego dnia. Z punktu widzenia odbiorcy jest to bardzo pozytywne wrażenie, w końcu czegoś takiego właśnie oczekiwał – efektu natychmiastowości. Przypomnę raz jeszcze z czego to wynika – z odpuszczenia przez osobę projektującą kompleksowej analizy i działanie z myślą, że może tym razem się uda i logo wygra.

Dodać muszę w tym momencie, że niestety nawet kiedy trafiają się dobre propozycje, to często nie są one wybierane jako te wygrywające.  Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że logo oceniane jest po jego jednym tylko przykładzie często przez osobę, która nie bierze pod uwagę innych czynników, jak chociażby sposób czy miejsce wykorzystania znaku. Profesjonalny projektant weźmie pod uwagę skalowalność elementów, dobór ich barw, sprawdzi wersję odwróconą, i wykona wiele innych zabiegów mających na celu analizę, czy dane rozwiązanie faktycznie sprawdzi się w użytkowaniu na co dzień. Jeżeli coś wzbudzi jego wątpliwości – takiej propozycji po prostu nie przedstawi.

Dlatego właśnie zamiast 30 czy 100 propozycji do własnej selekcji otrzymasz 2-3 wybrane, sprawdzone i przetestowane, które pasują do historii, którą chcesz opowiedzieć swoim odbiorcom i które bez problemu wykorzystasz w każdy sposób.

Dużo tego, czy to już koniec?

 

Już prawie. Jest jeszcze jeden problem, o którym trzeba pamiętać ogłaszając konkurs na międzynarodowych platformach. Jest nim wgląd w różnice kulturowe a konkretnie jego brak. Doprowadzić to może do nieporozumień, gdy projektant umieści w logo symbol, który w jego części świata jest zupełnie normalny, jednak gdzieś indziej będzie miał negatywny wydźwięk. Prostym przykładem niech będzie chociażby znak kciuka w górę. Dla nas jest to oczywisty gest wyrażenia aprobaty, jednak w Afganistanie, Iranie, części Włoch i Grecji oznacza już zupełnie coś innego. Podobnych przykładów można znaleźć bardzo wiele.

 

Skoro nie logo z konkursu, to co?

 

Oczywiście dedykowane rozwiązanie. Dla wielu osób może wydawać się to początkowo drogim, powolnym i nieefektywnym pomysłem. Z mojego doświadczenia wnioskuję, iż główną przyczyną takiego postrzegania rzeczy jest percepcja całości procesu. Będąc projektantem, chcę dostarczyć trafne rozwiązanie, nie tylko ładnie wyglądający rysunek. Aby tak się stało, powinienem posiadać solidną wiedzę o całym procesie tworzenia i odpowiednio ją wykorzystać.

Po pierwsze: przygotowanie:


Przez rozpoczęciem projektowania powinienem zdobyć informacje: do kogo i w jaki sposób produkt lub usługa klienta ma docierać? Kim są te osoby? Czego szukają? Czy mają już alternatywę? Jaką? W czym nasza usługa jest lepsza? Może jest w czymś gorsza? Powinienem również wziąć pod uwagę kontekst kulturowy, podkreślić wartości firmy i jej obietnicę względem odbiorców.

To wszystko pochłania czas. Potrzebuję go na odpowiednie przygotowanie, zebranie materiałów, szukanie trafnego rozwiązania, iteracje, dobór barw, typografii i całe mnóstwo innych czynników, które składają się zarówno na proces poznawczy, jak i ten czysto produkcyjny.

To szeroka i fachowa  wiedza, do której dochodzi się latami a proces nauki nigdy się nie kończy. Zarówno umiejętności jak i wiedza poddawana jest każdorazowo ciężkiej próbie, gdy tworzy się elementy komunikacji wizualnej. Zdecydowanie nie jest to proste zadanie, będące obarczone jednocześnie dosyć wysokim ryzykiem, gdyż źle zaprojektowane elementy identyfikacji marki, jak chociażby omawiane w tym przypadku logo, osłabią jej przekaz, nadadzą nieodpowiedni komunikat nieodpowiedniej grupie odbiorców, wpłyną w końcu negatywnie na jej wiarygodność. To wszystko przekłada się na realne pieniądze, i obecność firmy na rynku. Dobrze wykonana praca natomiast przyniesie wymierne zyski w każdym wymiarze jej działalności. Może ona (praca) przeistoczyć średnio radzącą sobie markę w wiarygodną i pożądaną, która nawiązuje wartościowe relacje ze swoimi klientami.

Po drugie: poszukiwania:


Gdy pracuję nad logo, proces ten trwa przynajmniej kilka dni i jest rozbity na kilka części. Mam w głowie obraz firmy, wiele danych jej dotyczących i bezustannie testuję różne rozwiązania, aby na końcu dostarczyć te najbardziej trafne. W trakcie tego procesu powstają dziesiątki projektów. Pracuję jednocześnie nad kilkoma iteracjami a to co otrzymuje klient, jest niewielkim wycinkiem całej pracy. 100% mięsa w mięsie. Gdy znak wydaje mi się wystarczająco dobry, zostawiam go na dzień lub dwa, aby wrócić do niego ponownie i dzięki temu dostrzec elementy, które mogę poprawić a które w wyniku ciągłej pracy nad projektem stały się dla mnie niezauważalne.

 

Po trzecie: prezentacja:

 

Gdy projekt jest zaakceptowany, przygotowuję jego wersję responsywną, pakiet plików wynikowych, księgę znaku bądź identyfikacji wizualnej i wszystko to, co prawdziwe logo mieć powinno. Po co to wszystko? Dlaczego aż tyle a nie samo logo podstawowe, które dostaje się w konkursie? Przecież to powinno wystarczyć? Otóż nie jest tak, że samo tylko logo ma w sobie moc napędzania marki. To jeden z wielu elementów składowych i mimo tego, że ma w sobie odpowiednią siłę przekazu, nieumiejętnie wykorzystany nie będzie w stanie wiele zdziałać.

Brać udział w konkursie, czy nie?

 

To kim jesteś, drogi kliencie, i jakie są twoje cele definiuje, czy logo z konkursu jest dobrym rozwiązaniem, czy też nie.

Jeżeli dana firma jest zadowolona ze swoich wyników, ma swoich stałych odbiorców, nie aspiruje do konkurowania z innymi, nie chce, czy też nie musi zabiegać o nowe rynki i co najważniejsze – jest stabilna finansowo, to można przyjąć iż nie ma aktualnej i realnej potrzeby inwestowania w wizerunek i co za tym idzie, również w marketing. Taki ruch po prostu najprawdopodobniej nie przełoży się na zyski firmy. Przynajmniej na chwilę obecną, jednak zawsze warto obserwować trendy na rynku, gdyż zmieniając się, mogą wpłynąć bezpośrednio na naszą pozycję na nim.

Małe przedsiębiorstwo może do pewnego momentu funkcjonować wśród odbiorców bez posiadania własnej identyfikacji wizualnej. Ewentualnie, być może to właściciel firmy lub ktoś z jego najbliższego otoczenia wykona je samodzielnie, lub też faktycznie skusi się on na wykorzystanie platformy konkursowej. I to jest w porządku, jeżeli taki produkt w zupełności rozwiązuje jego problem. Powiedzmy jednocześnie jasno, że zjawisko to dotyczy bardzo niewielkiej grupy firm, funkcjonujących w zamkniętych środowiskach. Przykład – mała miejscowość z jednym sklepem meblowym – dla większości ludzi będzie to najwygodniejsze rozwiązanie. No, chyba że młodsze pokolenie zacznie kupować meble z wysyłką – wtedy takie działanie szybko może przeistoczyć się w czynnik działający silnie na niekorzyść takiej firmy.

Co zatem zrobić?

Po pierwsze, określ czy praca nad budowaniem wizerunku marki (również osobistej) jest w Twoim przypadku zasadna. Jeżeli nie, możesz nic nie robić, lub też w przypływie impulsu – spróbować zaprojektować logo samemu.

Jeżeli jednak odpowiedź brzmi „tak”, to ustal czy rynek na którym działasz jest już areną dla innych podmiotów i czy będziesz starał się dotrzeć ze swoim produktem lub usługą do osób, które korzystają z rozwiązań alternatywnych dla Twojego. Nie ma nikogo takiego? Jesteś bezpieczny? Gratulacje! Twoje stoisko z lemoniadą pod garażem okazało się strzałem w dziesiątkę! 😉

 

Rzeczywistość jest jednak najczęściej odmienna. Konkurencja dla każdego produktu czy usługi jest dostępna obecnie praktycznie natychmiast, wystarczy sięgnąć do kieszeni po smartfon. Globalna sieć sprawia, że dostęp do alternatywnych ofert jest błyskawiczny. Jakość oferowanych przez firmy usług i towarów jest bardzo szeroka a tych topowych niemal identyczna.

Co zatem sprawia, że odbiorcy wybierają jedne marki a przy innych przechodzą obojętnie, nawet jeżeli jakość, którą proponują jest taka sama? Myślę, że w dużej mierze ważną rolę odgrywa tutaj wizerunek i wiarygodność. Poczucie związania z nią i zaufanie jej. Całość wizerunku, w tym dobrze wykonane logo będzie jak szykowny garnitur skrojony na miarę. Będziesz w nim zawsze dobrze wyglądać a przez to wzbudzać zaufanie.

  • EN